Rock gotycki od strony językoznawczej (cz. 3)

Rock gotycki od strony językoznawczej (cz. 3)
pdf ePub czas dodania: 2017:10:30 16:09 komentarzy 0
Omówienie i ocena książki "Metaforyka w tekstach rocka gotyckiego i muzyki okołogotyckiej" Urszuli Majdańskiej. Do recenzji dołączyłam własne spostrzeżenia dotyczące gotyku.

(...)

 

PRZYPISY

[1] Postmodernizm (ponowoczesność) w czystej postaci.

[2] Chociaż psychoanaliza i psychologia głębi ocierają się czasem o New Age. Carl Gustav Jung, Erich Fromm, Wilhelm Reich... Oni akurat popadli w swoisty mistycyzm.

[3] Pojęcia duszy w rozumieniu chrześcijańskim należałoby szukać w repertuarze Lacrimosy, której założyciel od kilku lat jest kapłanem w Kościele Nowoapostolskim (nie wierzycie? Odwiedźcie stronę Riehen.nak.ch i wpiszcie do tamtejszej wyszukiwarki hasło „Tilo Wolff”. Gdy to zrobicie, wyskoczą Wam odnośniki do newsów „Taufe Simon Emmanuel Dappen” i „Besuch des Bezirksapostels”. Kliknijcie oba linki, obejrzyjcie zdjęcia dołączone do wiadomości. Następnie zobaczcie pokaźny zbiór fotografii zgromadzony przez rosyjską społeczność Lacrimosafan: Vk.com/album-290858_208397571). Niemieckojęzyczny wyraz „seele” - „dusza” pojawia się w twórczości duetu dosyć często. Oto dwanaście przykładów pochodzących z trzech pierwszych płyt formacji (1991-1993, świecka młodość Wolffa): „Die Augen fest verschlossen, die Seele verkrampft” - „Oczy stale zamknięte, dusza skurczona”, „Ich weine um deine Seele” - „Płaczę nad twoją duszą”, „Und meine Seele blickt mich fragend an” - „A moja dusza patrzy na mnie pytająco”, „So wird keine Seele trauern” - „W taki sposób żadna dusza nie będzie się smucić”, „Verletzter Seele letzter Schmerz” - „Zraniona dusza ostatnim bólem”, „Zerschneide Deine Seele” - „Pokrój swoją duszę”, „Und f… meine Seele” - „I p… moją duszę”, „Ich horte die Musik meiner Seele” - „Słyszałem muzykę mojej duszy”, „Und blicke ins Zwilicht meiner Seele” - „I patrzę w niejasność mojej duszy”, „In deine Seele in dein Fleisch” - „W twoją duszę i w twoje ciało”, „Entblose deine Seele” - „Obnaż swoją duszę”, „Ich lecke meine Seele wund” - „Liżę moją ranną duszę”*. Lacrimosa wydała łącznie trzynaście albumów studyjnych, a także mnóstwo singli i epek, dlatego powyższa lista nie obejmuje wszystkich przypadków użycia rzeczownika „dusza” (czy to w języku niemieckim, czy angielskim). Żeby było śmieszniej, najstarsza piosenka zespołu, opublikowana na kasecie „Clamor” (1990) i krążku „Angst” (1991), nosi tytuł „Seele in Not” - „Dusza w potrzebie”. Samo słowo „seele” nie pada w niej jednak ani razu.

* Cytaty te zaczerpnęłam z witryny Stille.prv.pl (tłumacz: Trauer). Niestety, nie jestem w stanie ocenić wierności polskich przekładów, gdyż nie znam mowy Goethego. Lacrimosa to niemiecko-fiński duet działający w Szwajcarii. Drugą osobą jest – od 1993 roku – Anne Nurmi, prywatnie żona lidera. Pełni ona funkcję klawiszowca, rzadziej wokalistki i kompozytorki. Po raz pierwszy można ją było usłyszeć na epce „Schakal” wydanej w roku 1994. Ciekawe, czy dołączając do Lacrimosy spodziewała się, że za 20 lat zostanie księżyną (bo przecież nie „pastorową”. W Neuapostolische Kirche kapłan to kapłan, a nie zwykły człowiek z ludu czytający na głos Pismo Święte)! Chrześcijanie nowoapostolscy uważają się za związek wyznaniowy podobny do katolicyzmu i prawosławia, ale świat zewnętrzny porównuje ich niekiedy do mormonów. Interesujące, że Lacrimosa zdobyła największą popularność w krajach katolickich, prawosławnych i buddyjskich (Meksyk, Ameryka Południowa, Polska, Rosja, Chiny. Wyjątkiem od reguły są Niemcy, co zapewne wynika z pochodzenia i preferencji językowych Wolffa). Czy jakiś kulturoznawca mógłby to skomentować? U progu jesieni ’17 Tilo napisał na Facebooku: „Moi drodzy przyjaciele w Meksyku! Moje myśli i modlitwy są z wami! Kocham was!” - „My dear friends in Mexico! My thoughts and my prayers are with you! I love you!” (LacrimosaOfficial, 20 września 2017 roku). Wolff i Nurmi zawsze rozpieszczali Meksykanów, stąd płyta DVD „Live in Mexico City” i specjalna wersja utworu „Durch Nacht und Flut” z hiszpańskojęzycznym finałem. Artyści uwielbiają również Rosjan. W nagraniu „I lost my star in Krasnodar (Russian version)” zaskakuje nas – a raczej rodaków Puszkina – krótki fragment śpiewany po rosyjsku. Ech, ta łamana ruszczyzna to pseudosłowiański bełkot!

[4] Potrafię podać przykład okołogotyckiej piosenki, w której postać Lucyfera zostaje zdekonstruowana do granic absurdu. Jest nią utwór „Lucifer” zespołu Blutengel, niemieckiej kapeli grającej muzykę electro-goth i futurepop („gothic pop” – określenie sugerowane przez samą formację). Dobrze, ja rozumiem, że wielu wolnomyślicieli postrzega Lucyfera jako chrześcijańskiego odpowiednika Prometeusza: wyklętego herosa, który poniósł dotkliwą karę, bo chciał przekazać ludziom tajemnice zastrzeżone dla mieszkańców Niebios. Ale żeby od razu robić z niego przyjaznego ducha niosącego pomoc wyalienowanej nastolatce?! Czegoś takiego nie wymyśliłby nawet najgłupszy satanista! A właśnie taką wizję czarta promuje Chris Pohl i jego damska ekipa. Pod względem muzycznym „Lucifer” to prosty, elektroniczny kawałek, który przypomina standardowy popowy przebój. Jednak w tekście utworu występują istne cuda-wianki. Zwrotki: „Nie była jedną z nich. Nigdy nie miała przyjaciółki. Była tą jedną, z którą się drażniono. Nie była jedną z nich. Ona zawsze stoi sama. Nikt nie dał jej szansy. Zawsze była popychana. Nie była jedną z nich”, „Jej rodzice zginęli w wypadku. Nigdy się w nikim nie zakochała. Nikt nie rozumiał jej strachu. I każdej nocy płakała o pomoc. Modliła się do Boga, bo tak ją nauczono. Lecz on nigdy się do niej nie odezwał. Było jej tak zimno, czuła się taka opuszczona. Ale wtedy przyszedł Upadły Anioł”, „Ale wtedy przyszedł Upadły Anioł, żeby wyleczyć ból wewnątrz jej serca, jej złamanego serca. Ona zamknęła oczy i zobaczyła jego dobroć i prawdę. Ona nie jest sama, on zawsze tu jest”. Refren: „Ona jest zakochana w diable. Ona jest zakochana w Lucyferze. To jest jej zemsta za wszystkie lata nienawiści i łez. Ogień spada z nieba. Ona pali swoją przeszłość. Ona zaczyna nowe życie. Do piekła z Jezusem Chrystusem!”. Tym, co w cytowanym materiale uderza najbardziej, jest zupełny brak logiki w ostatnim wersie („To hell with Jesus Christ!”. Idiom „to hell with” – dosłownie „do piekła z” – zazwyczaj tłumaczy się jako „do diabła z”, lecz w tym przypadku należałoby zastosować tłumaczenie „słowo w słowo”). Skoro Szatan jest taki kochany, to piekło musi być cudownym miejscem. A skoro piekło jest cudownym miejscem, to po co tam wysyłać znienawidzonego Syna Bożego?! Widzę tylko dwie możliwości: albo piekło nie jest cudownym miejscem, albo Syn Boży wcale nie jest taki znienawidzony. Trzeciego wyjścia nie ma. Hmmm… Może ten piosenkowy nonsens jest efektem zamierzonym? Może chodzi w nim o to, żeby jednym równoważnikiem zdania zanegować cały tekst, czyli niejako „wyegzorcyzmować” kontrowersyjną treść? A może autor „Lucifera” chciał po prostu oddać stan umysłu niedojrzałej dziewczyny, która w ramach buntu młodzieńczego została satanistką? Nie mam zielonego pojęcia. Jedno jest pewne: łagodny szlagier grupy Blutengel ma więcej wspólnego z prawdziwym satanizmem niż dzieła heavy metalowe ukazujące diabła jako dziką bestię. Pamiętajmy, co o HM mówiła Zeena Schreck, córka Antona Szandora LaVeya („Zeena Schreck interview on KJTV”, Radio Werewolf Youth Party, YouTube.com, watch?v=tgHCCgPOpFM). Dla satanistów czart to przyjaciel, nie potwór, choć uznaje się go wyłącznie za archetyp, konstrukt kulturowy. Jak pisał lewicowy aforysta Stanisław Jerzy Lec: „W piekle diabeł jest postacią pozytywną”. I dlatego piosenka „Lucifer” może budzić niepokój części odbiorców.

[5] Trzeba przyznać, że romantyczna wizja Szatana jako Upadłego Anioła jest w gotyku szalenie popularna. Tandetny kawałek „Lucifer” formacji Blutengel, który omawiałam w przypisie czwartym, to tylko wierzchołek góry lodowej. Takich piosenek jest znacznie, znacznie więcej. Istnieją nawet utwory, w których ludzie – z natury niedoskonali – są przyrównywani do upadłych aniołów (przykład: „Fallen Angel” austriackiego duetu L’Ame Immortelle). Postać podobna do Upadłego Anioła zdobi okładkę CD „Lichtgestalt” mojej umiłowanej Lacrimosy. Tendencję do eksponowania tego symbolu można ponadto zaobserwować w rocku/metalu symfonicznym, gatunku nagminnie mylonym z gotykiem. Holenderka Sharon den Adel pyta w jednej z wykonywanych przez siebie piosenek: „Upadły Aniele, powiedz mi, dlaczego? Co jest przyczyną, cierń w twoim oku?” (Within Temptation - „Angels”). Finka Tarja Turunen śpiewa: „O, Panie, dlaczego anioły upadają pierwsze?” (Nightwish - „Angels Fall First”) i „Anioły, one upadają pierwsze, ale ja wciąż tutaj jestem” (Nightwish - „End of All Hope”). Motyw Upadłego Anioła bez trudu znajdziemy w teledysku „Amaranth”, jednym z pierwszych wideoklipów Nightwisha nakręconych z udziałem nowej wokalistki, Szwedki Anette Olzon (to było dekadę temu, teraz w NW występuje Holenderka Floor Jansen). Niektórzy melomani twierdzą, że Upadły Anioł pojawia się też w filmiku „Fire and Ice” Within Temptation. Ja nie do końca zgadzam się z tą interpretacją (chociaż na początku materiału słychać odgłos grzmotu, sygnał Lucyfera). Moim zdaniem, „Fire and Ice” to pesymistyczna przeróbka historii Joanny d’Arc zawierająca feministyczne przesłanie pt. „Kościół rzymskokatolicki podcina kobietom skrzydła”. Skoro już rozmawiamy o tej produkcji… Jest w niej coś, co powinno zaalarmować katolickich tradycjonalistów. Otóż w pierwszym ujęciu widzimy m.in. ukrzyżowanego Chrystusa wiszącego w powietrzu, jakby na niewidzialnym krzyżu. A kto się boi krzyża? Oczywiście, diabeł.

[6] Andy i Larry Wachowscy to obecnie Lilly i Lana Wachowskie.

[7] Na tym polu wybija się niemiecki zespół Umbra et Imago, którego widowiskowe koncerty stanowią przykład degeneracji sztuki współczesnej (ot, libertynizm uzasadniany ideologią rozszerzonego freudyzmu). Podczas tych „wołających o pomstę do nieba” performansów pokazywane są widzom kobiety bez majtek i/lub bez staników, autentyczne czynności seksualne nieoszczędzające genitaliów, a przede wszystkim – wymyślne akty sadomasochizmu z zastosowaniem groźnie wyglądających akcesoriów. Do tego dochodzą ryzykowne efekty pirotechniczne, lateksowe kostiumy dla fetyszystów i ogólna atmosfera zdziczenia obyczajów (choćby wulgarne, agresywne gesty lidera kapeli). A to wszystko przy dźwiękach dobrej muzyki gothic metalowej, którą zapewne udałoby się wypromować bez przekraczania granicy między erotyką a pornografią. Uważam, że należy dołożyć wszelkich starań, aby na tego typu imprezy nie wpuszczano/posyłano nieletniej młodzieży. Czy chcielibyśmy, żeby młodzi, zagubieni, nieuformowani ludzie oglądali wiszącą do góry nogami, bitą w pośladki niewiastę ze świeczką i zimnymi ogniami w pochwie? Chyba nie... Proszę potraktować moje ostrzeżenie poważnie, gdyż grupa Umbra et Imago często występuje na mrocznych festiwalach (Wave-Gotik-Treffen, M’era Luna, Castle Party) obok mniej kontrowersyjnych formacji muzycznych. Ech, to są właśnie te słynne „gotyckie sprzeczności”! Raz mamy do czynienia z rzeczami pięknymi, rozsądnymi i podniosłymi, a innym razem – z ich zupełnymi przeciwieństwami! Kto pragnie słuchać gotyku, ten musi się z tym oswoić. W zespole Umbra et Imago najważniejszymi osobami są Peter Manuel Munz pseud. „Mozart” i Madeleine Le Roy (na 99,9% małżeństwo, oboje sadyści [?] o „zakazanych mordach”). On jest głównym wokalistą i mózgiem całego projektu, ona zaś pracuje dodatkowo jako domina. Nie wiem, czy taką kobietę można nazwać prostytutką, ale ewidentnie jest to jakaś forma „sexworkingu”. W Niemczech obowiązuje liberalne prawo dotyczące pikantnego biznesu, dlatego owa „artystka” śmiało reklamuje swoje usługi na własnej stronie internetowej. Oferta Madeleine, opatrzona numerem telefonu i adresem e-mailowym, obejmuje umiarkowane świadczenia z zakresu praktyk BDSM. Kobieta zastrzega, że może czegoś odmówić, jeśli nie jest to zgodne z „jej skłonnościami” (sic!). Ciekawe, ilu klientów Le Roy to fani muzyki Umbra et Imago? Z innej beczki: wspomniałam wcześniej o festiwalu Wave-Gotik-Treffen. Warto wiedzieć, że w 2015 roku zaśpiewała na tej imprezie Zeena Schreck, córka Antona Szandora LaVeya, o której wzmiankowałam w przypisie czwartym. Jaki ten świat jest mały, no nie? Aż chce się krzyknąć: sami swoi! A teraz smaczek socjolingwistyczny. W polskojęzycznej Wikipedii występy Umbra et Imago zostały zdefiniowane jako „nietuzinkowe koncerty” (wyrażenie raczej pochlebne). W anglojęzycznej Wikipedii określa się je mianem „fantazyjnych koncertów” („fancy concerts”) i „niesławnych pokazów scenicznych” („their stage shows are still infamous” - „ich pokazy sceniczne wciąż są niesławne”). Zachodniacy mają słuszność.

 

(...)

CIĄG DALSZY NASTĄPI

 

 

licznik: 2704 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze