Józef Różański - podręcznikowy przykład sadysty! (cz. 5)

Józef Różański - podręcznikowy przykład sadysty! (cz. 5)
pdf ePub czas dodania: 2017:09:01 02:31 komentarzy 0
Pochodził z rozbitej rodziny (jak 46,7% sadystycznych bandytów). Kontynuował naukę po ukończeniu szkoły średniej (jak 43,3% tychże). Był perwersyjny, lecz pozornie ustatkowany.

(...)

 

PODSUMOWANIE

Dlaczego uważam, że Józef/Jacek Różański (właśc. Goldberg) to podręcznikowy przykład sadysty? Dlatego, że posiadał on wiele cech, o których wspominali Robert R. Hazelwood, Park Elliott Dietz i Janet Warren w artykule “The Sexually Sadistic Criminal and His Offenses”. Opisywany stalinowiec przeżył w dzieciństwie rozwód swoich rodziców. Po zdaniu matury w prywatnym gimnazjum “Chinuch” kontynuował naukę na Uniwersytecie Warszawskim. Aż do wybuchu II wojny światowej uchodził za statecznego obywatela: prowadził kancelarię adwokacką, nigdy nie był karany przez sądy II Rzeczypospolitej. Gdy wstępował do NKWD i MBP, był już żonaty (no dobrze, żył z Belą w konkubinacie, ale tylko dlatego, że nie zdołał uzyskać zgody na tradycyjny ślub żydowski). Miał doświadczenie militarne, tzn. uczestniczył w leśnych potyczkach, walczył w szeregach LWP. Fascynował się czynnościami i sprzętami policyjnymi, wszak stał na czele Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Brał udział w makabrycznych zabawach o charakterze homoerotycznym, doznawał widocznej przyjemności podczas kopania męskich genitaliów. Ewidentnie dzielił się partner(k)ami z innymi mężczyznami, poza tym korzystał z usług PPŻ - Przechodnich Polowych Żon. Mógł sięgać po jakieś substancje psychoaktywne, gdyż jeden z byłych więźniów posądził go o czerpanie energii z zewnętrznego źródła. Bywał obsceniczny, bezpruderyjny i niepotrzebnie zainteresowany życiem intymnym swoich ofiar. Jak większość sadystycznych bandytów, reprezentował płeć silną. Powyższe ustalenia sugerują, że osławiony Różański to sadysta sensu stricto. Tacy ludzie rządzili kiedyś Polską.


Natalia Julia Nowak,
21.10. - 01.12. 2016 r.


PS.
W polskojęzycznej Wikipedii, pod hasłem “Seryjny morderca”, widnieje intrygujące zdanie: “W rodzinach połowy z nich matka wychowywała syna samotnie od jego drugiego roku życia”. Józef Różański urodził się w roku 1907, a od 1909 pozostawał pod wyłączną opieką swojej rodzicielki. Gdy miał siedem lat, trafił pod skrzydła ojca, macochy i starszego rodzeństwa (to już druga trauma we wczesnym dzieciństwie). Ciekawe, w sumie, dlaczego… Może matka źle go traktowała? Albo nie potrafiła należycie o niego zadbać? Anders Behring Breivik, sprawca krwawych zamachów terrorystycznych w Oslo i na wyspie Utoya, również był synem samotnej matki. Jego rodzice rozstali się, kiedy miał zaledwie roczek.

PS 2. Postać Różańskiego pojawia się w filmie fabularnym “Generał Nil” oraz telespektaklach “Śmierć Rotmistrza Pileckiego”, “Słowo honoru”, “Kontrym” i “Rozmowy z katem”. Josek jest też bohaterem powieści “Niesamowici bracia Goldberg” Wojtka Biedronia. Podejrzewam, że utwór prędzej czy później zostanie zekranizowany, bo jego autor jest zawodowym filmowcem. Nigdy nie miałam w rękach tego czytadła, ale poświęciłam trochę czasu na lekturę jego recenzji. I czego się dowiedziałam? Otóż książka Biedronia zawiera (jak by to określił towarzysz Gomułka) “pornograficzne obrzydliwości”. Obaj bracia Goldbergowie, a zwłaszcza Józef, są tam ukazani jako totalni erotomani. Coś mi się zdaje, że czeka nas produkcja, przy której “Zaćma” i “Ida” to niewinne dobranocki.


PRZYPISY

[1] Tym, którzy nie mogą tego zrozumieć, polecam fragment powieści “Lot nad kukułczym gniazdem” Kena Keseya w przekładzie Tomasza Mirkowicza (1962/1981). Jest to urywek dialogu, w którym główny bohater, Randle Patrick McMurphy, i jego kolega ze szpitala psychiatrycznego, Dale Harding, dyskutują o demonicznej pielęgniarce Mildred Ratched zwanej Wielką Oddziałową. McMurphy przekonuje Hardinga, że siostra Ratched, pozująca na wrażliwą istotę, to w rzeczywistości sadystka i despotka. Harding, który odpycha od siebie ponurą prawdę o Oddziałowej, wygłasza komiczny pean na jej cześć: “Siostra Ratched to prawdziwy anioł miłosierdzia; spytaj, kogo chcesz! Bezinteresowna jak wiatr, dzień po dniu, przez pięć długich dni w tygodniu pełni dla dobra ogółu swoje niewdzięczne obowiązki. To wymaga poświęcenia, przyjacielu, prawdziwego poświęcenia. Wiem też od godnych zaufania osób, choć nic więcej nie mogę ci o nich wyjawić ponad to, że Martini pozostaje z nimi w bliskich stosunkach, iż również w dni wolne od pracy siostra Ratched służy ludzkości, oddając się działalności charytatywnej. Przygotowuje kosze z takimi delicjami, jak konserwy i mydło, a dla urozmaicenia dorzuca kawałek sera, po czym obdarowuje nimi młode małżeństwa w tarapatach finansowych. (…) Spójrz: oto nadchodzi nasza oddziałowa. Stuka lekko do drzwi. W ręce trzyma kosz ozdobiony wstążkami. Młodemu małżeństwu szczęście zapiera dech. Mąż stoi z otwartymi ustami, żona płacze, nie kryjąc łez. Oddziałowa lustruje ich domostwo. Obiecuje przysłać im pieniądze na… proszek do czyszczenia, a jakże. Stawia kosz na środku podłogi. A kiedy stamtąd wychodzi - posyłając obojgu pocałunki i zwiewne uśmiechy - jest tak upojona słodkim mlekiem miłosierdzia, którym własny czyn wypełnił jej obfite piersi, że nie potrafi powściągnąć swojej szczodrości. Szczodrości, rozumiesz?”. Wkrótce okazuje się, że to McMurphy prawidłowo ocenił siostrę Ratched, oprawczynię torturującą pacjentów elektrowstrząsami i lobotomią. Ktoś może stwierdzić, że zacytowany przeze mnie fragment “Lotu…” niczego nie wnosi, bo pochodzi z utworu beletrystycznego, w dodatku uznawanego za manifest antypsychiatryczny. Ja jednak upieram się przy stanowisku, że objawem sadyzmu może być zarówno czerpanie przyjemności z zadawania komuś udręk, jak i obdarzanie czułością osób cierpiących. Zwróćmy uwagę na sposób, w jaki Józef Różański scharakteryzował swojego przełożonego, Romana Romkowskiego (wiceministra bezpieczeństwa publicznego, który po roku 1956 został skazany na 15 lat pozbawienia wolności). Słowa, które zaraz przytoczę, są nieco podobne do wypowiedzi Hardinga na temat Wielkiej Oddziałowej. Różański powiedział o Romkowskim: “Dla nas Romkowski to był i jest dowódca z prawdziwego zdarzenia. To był i jest człowiek, których nie jest tak wielu. On umiał postawić zagadnienie. On umiał postawić sprawę. I on był wymagający. Miał coś, co w całym bezpieczeństwie czyniło go najbardziej lubianym. On przede wszystkim okazywał niebywale dużo serca wszystkim ludziom w bezpieczeństwie, wszystkim pracownikom. On każdego przyjął, z każdym pomówił. Ileż pomocy on okazywał ludziom w ciężkich warunkach, kobietom i dzieciom, ratował inwalidów, kiedy nie było ustawy, kiedy nie było możliwości. I dlatego go lubiano. I dlatego do niego był stosunek osobisty“. Źródło cytatu: Stanisław Marat i Jacek Snopkiewicz, “Ludzie bezpieki”, Warszawa 1990. Sadysta wciela się w rolę anioła lub diabła, opiekuna lub gnębiciela, wolontariusza lub inkwizytora. Bo, jak słusznie zauważyła Dita, kojarzy ból/bezradność/upokorzenie z miłością/sympatią/erotyką. Dobro i zło mogą być dwiema stronami tego samego medalu. Mogą się uzupełniać jak taoistyczne siły Yin i Yang.

[2] Pytanie do amatorów japońskiej popkultury: pamiętacie doktora Kuramę z serialu animowanego “Elfen Lied” (2004)? Dyrektora badawczego w tajnym laboratorium, bezpośrednio odpowiedzialnego za okrutne eksperymenty na dzieciach z syndromem Dicloniusa? W jednym z ostatnich odcinków okazuje się, że Kurama przyjął stanowisko dyrektora badawczego, żeby uratować swoją nowonarodzoną córeczkę Mariko, która również przyszła na świat z syndromem Dicloniusa i miała zostać poddana eutanazji. Kurama jest ważnym trybikiem w zbrodniczej machinie, zaszantażowanym przez dyrektora generalnego Kakuzawę, który w każdej chwili może zamordować Mariko (uwięzioną w ciemnej izolatce). Gdy Kakuzawa postanawia wykorzystać Mariko do złapania Lucy i zabicia Nany, nadzorczynią dziewczynki zostaje doktor Shirakawa - elegancka, inteligentna, wysoko postawiona kobieta przypominająca Julię Brystygierową. Kurama odnajduje swoją córkę dopiero w ostatnim odcinku.

[3] W filmie dokumentalnym “Bezpieka 1944-1956” zostaje także przytoczona wypowiedź samego Różańskiego: “Wpadliśmy w pewien stan nienormalny. Tłumaczy się to tym, że sypialiśmy po 2-3 godziny na dobę. Po dwa tygodnie nie zmienialiśmy bielizny. Cały czas toczyła się u mnie walka, żeby nie bić, ale sam biłem”. Jakże to zbieżne ze współczesną definicją sadyzmu, a dokładniej - z jej drugim zdaniem (“Fantazje, popędy seksualne lub zachowania wywołują klinicznie znaczącą dolegliwość lub upośledzenie w społecznych, zawodowych lub innych ważnych obszarach funkcjonowania”)! Według Anny Salter, twórczyni filmu edukacyjnego “Listening to Sex Offenders: Part Two. Sadistic vs. Non-Sadistic Sex Offenders. How They Think, What They Do” (Eastern Kentucky University Television 1998), akty okrucieństwa działają na sadystę jak narkotyk. Stąd ekscytacja i ekstaza, a potem uzależnienie i konieczność dostarczania organizmowi coraz większych dawek używki. Dwóch sadystycznych rozmówców Salter określiło swoje doznania wyrazem “haj”. Szkoda, że Goldberg, żyjący w innym miejscu i czasie, nie znał tego przydatnego kolokwializmu. Czerwony zwyrodnialec posługiwał się za to rzeczownikiem “euforia” (sprawdź: Ryszard Walicki - “Tortury. W Polsce 1945-1955 i współcześnie”).


Fragment “Śmierci Rotmistrza Pileckiego” -
- słynnego telespektaklu Ryszarda Bugajskiego.
W rolę Józefa Różańskiego wciela się Jacek Rozenek.




Zwiastun “Zaćmy” Ryszarda Bugajskiego -
- filmu o Krwawej Lunie, Julii Brystygierowej.
Odtwórczyni głównej roli: Maria Mamona.


 

licznik: 2073 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze