Józef Różański - podręcznikowy przykład sadysty! (cz. 1)

Józef Różański - podręcznikowy przykład sadysty! (cz. 1)
pdf ePub czas dodania: 2017:09:01 02:22 komentarzy 0
Pochodził z rozbitej rodziny (jak 46,7% sadystycznych bandytów). Kontynuował naukę po ukończeniu szkoły średniej (jak 43,3% tychże). Był perwersyjny, lecz pozornie ustatkowany.

UWAGA! PONIŻSZY ARTYKUŁ ZAWIERA
TREŚCI NIEODPOWIEDNIE DLA DZIECI!


Józef/Jacek Różański (właśc. Goldberg) - polski działacz komunistyczny żydowskiego pochodzenia, dyrektor Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, zbrodniarz stalinowski. Odpowiedzialny za aresztowanie, torturowanie i mordowanie tysięcy bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego. Czy był sadystą… sensu stricto? Wszystko na to wskazuje. Najpierw sprawdźmy, czym jest sadyzm i kim są ludzie dotknięci tą przypadłością. Później przejdźmy do biografii jednego z największych katów Polaków lat 40. i 50. XX wieku, którego związki z NKWD sięgają jeszcze czasów międzywojennych. Ostrzegam: w niniejszym wywodzie nie ma miejsca na sentymenty rodem z “Zaćmy” Ryszarda Bugajskiego (absurdalnego filmu fabularnego o rzekomym nawróceniu Krwawej Luny - Julii Brystygierowej, dyrektorki Departamentu V MBP)! To nie jest lektura dla przewrażliwionych pensjonarek!

PS. Nie każdy, kto zajmuje się torturowaniem więźniów politycznych, musi być sadystą w znaczeniu medycznym. I nie każdy, kto posiada skłonności sadystyczne, jest skazany na los bezwzględnego dręczyciela. W artykule, który oddaję do rąk Czytelników, koncentruję się na osobie Józefa Różańskiego, czyli na jednej, wybranej postaci historycznej. Chcę pokazać, że życiorys tego oprawcy w dużej mierze pokrywa się z tym, co współczesna nauka wie o jednostkach sadystycznych.


Sadyzm seksualny


W języku potocznym słowem “sadyzm” określa się wszelkie akty okrucieństwa, a także samą skłonność do traktowania innych ludzi (lub zwierząt) w brutalny, niehumanitarny, poniżający sposób. Nowoczesna medycyna kojarzy sadyzm z jedną - bardzo konkretną i coraz lepiej poznaną - jednostką chorobową, jaką jest sadyzm seksualny. Przymiotnik “seksualny” wskazuje, że omawiane schorzenie wiąże się z erotyczną stroną człowieka, a zarazem pozwala je odróżnić od sadyzmu w znaczeniu obiegowym. Wyrażenie “sadyzm seksualny” utrzymuje się również dlatego, że przez kilka lat uznawano, iż chorobliwe okrucieństwo może występować w formie erotycznej lub nieerotycznej. Pod koniec lat 80. i na początku lat 90. XX wieku wyróżniano dwa sadystyczne syndromy: “sadyzm seksualny” i “sadystyczne zaburzenie osobowości” (SZO). Podręcznik DSM-IV, oficjalna klasyfikacja chorób psychicznych wydana przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, nie rozpoznaje już takiego zjawiska, jak SZO. Od tego momentu, czyli od roku 1994, sadyzmem w sensie medycznym jest wyłącznie sadyzm seksualny. Potwierdzają to kolejne edycje podręcznika: DSM-IV-TR (2000) i DSM-5 (2013). W obu tych publikacjach figuruje sadyzm seksualny, lecz nie figuruje sadystyczne zaburzenie osobowości. Więcej o wykreśleniu SZO z listy chorób psychicznych można przeczytać w pracy “Sadistic Personality Disorder and Comorbid Mental Illness in Adolescent Psychiatric Inpatients” Wade’a C. Myersa, Rogera C. Burketa i Davida S. Husteda. Tekst jest dostępny w wirtualnym wydaniu periodyku “Journal of the American Academy of Psychiatry and The Law” (Jaapl.org).


Krocze i głowa

W zrozumieniu sadyzmu może nam pomóc artykuł “Neural Correlates of Pain and Suffering. Observation in Sexual Sadists” zamieszczony na stronie internetowej Value of Suffering Project (Valueofsuffering.co.uk). Autorka materiału, Clare Allely, proponuje następującą definicję zagadnienia: “Sadyzm seksualny to zaburzenie psychiczne, które odnosi się do przyjemności, jaką jednostka czerpie z zadawania bólu, cierpienia i/lub upokarzania innej osoby. Ból i cierpienie ofiary, które mogą być zarówno fizyczne, jak i psychiczne, są dla sadysty istotne do seksualnego pobudzenia i przyjemności”. Allely pisze, że geneza i charakter analizowanego problemu nie zostały jeszcze do końca wyjaśnione. Co najmniej od 30 lat pojawiają się głosy, że sadyzm może być kwestią uszkodzonego układu nerwowego. Wielokrotnie prezentowano bowiem badania, z których wynika, że mózgi sadystów reagują inaczej niż mózgi niesadystów. W 2012 roku Jean Decety odkrył, że gdy jednostka dotknięta sadyzmem ogląda zdjęcia przedstawiające ludzkie cierpienie, w jej najważniejszym organie aktywuje się obszar odpowiedzialny za odczuwanie emocji (ciało migdałowate). Uczony dowiódł także, że sadyści oceniają cudzy ból jako silniejszy niż w rzeczywistości. Wniosek? Osoby sadystyczne nie tylko nie są obojętne na gehennę innych, ale wręcz wykazują większą wrażliwość niż przeciętni obywatele. Szkopuł w tym, że ta ich empatia przejawia się w sposób wyjątkowo antyspołeczny (poprzez zadowolenie). Póki co, sadyzm nie jest zaliczany do schorzeń neurologicznych, tylko do parafilii. Pod pojęciem parafilii kryje się pociąg seksualny do “nietypowych obiektów, sytuacji lub jednostek”.


Z dziejów medycyny

Rozumienie sadyzmu zmieniało się na przestrzeni lat, o czym dowie się każdy, kto zajrzy do opracowania “The DSM Diagnostic Criteria for Sexual Sadism” Richarda B. Kruegera. Tekst, pierwotnie opublikowany przez wydawnictwo Springer International Publishing AG, znajduje się w zasobach CiteSeerX (Citeseerx.ist.psu.edu). W aneksie nr 1 autor przedstawia interesujące nas fragmenty sześciu pierwszych wydań podręcznika DSM. Dzięki nim możemy się przekonać, że problemem sadyzmu zajęto się “na poważnie” dopiero w latach 70. XX wieku. Wcześniej nie zaprzątano sobie głowy takim cudactwem. Ba, nie ułożono nawet osobnej definicji sadyzmu! W latach 50. zdawano sobie, oczywiście, sprawę z istnienia dewiacji seksualnej. Uważano wszakże, że dewiacja jest tylko jedna, a forma, jaką ona przybiera, to kwestia drugorzędna. Taki sposób myślenia powodował, że jednym tchem wymieniano zjawiska, które dzisiaj uchodzą za zupełnie odrębne zagadnienia. W latach 60., u progu rewolucji obyczajowej, uświadomiono sobie, że istnieje wiele różnych dewiacji seksualnych. Jednakże problemy, które zaliczano wówczas do zboczeń, nadal traktowano jako jeden pęczek nieszczęść. W latach 80. sadyzm nagle zatryumfował. Zjawisko, poddawane drobiazgowej analizie w poprzedniej dekadzie, doczekało się wreszcie osobnej definicji (1980). Była ona niezwykle szczegółowa, uwzględniała różnicę między samowolnym katowaniem ofiary a uzgodnioną zabawą sadomasochistyczną. Cóż, rewolucja obyczajowa posunęła się bardzo daleko. W roku 1987 sadyzm “objawił się” światu w postaci erotycznej i nieerotycznej (pojęcie SZO). Ale o tym już przecież rozprawiałam.

Pozwolę sobie zacytować - za Kruegerem, rzecz jasna - fragmenty podręczników DSM-I, DSM-II i DSM-III zawierające odniesienia do sadyzmu seksualnego. Odpuszczę sobie podręczniki DSM-III-R, DSM-IV i DSM-IV-TR, ponieważ umieszczone w nich definicje chorobliwego okrucieństwa są zbliżone do tej współczesnej. Aktualną definicję sadyzmu, pochodzącą z podręcznika DSM-5, przytoczę w takiej formie, jaką podaje Steve Bressert w serwisie PsychCentral (“Sexual Masochism & Sadism Disorder Symptoms” - PsychCentral.com). Na koniec pokażę, jak sadyzm został opisany w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10. Może to dziwne, ale tam wciąż nie traktuje się tej parafilii jako osobnego zjawiska, tylko jako jedno z dwóch wcieleń sadomasochizmu. Drugim jest, naturalnie, masochizm. Podręcznik ICD-10 znalazłam na stronie internetowej Głównego Urzędu Statystycznego (Stat.gov.pl). Cieszę się, że GUS upublicznił dokument w polskiej wersji językowej.

DSM-I (1952) | Hasło “dewiacja seksualna”

“Ta diagnoza jest zarezerwowana dla dewiacyjnej seksualności, która nie jest symptomatyczna dla bardziej rozległych syndromów, takich jak schizofrenia czy reakcje obsesyjne. Termin obejmuje większość przypadków klasyfikowanych dawniej jako ‘psychopatyczna osobowość z patologiczną seksualnością’. Diagnoza sprecyzuje typ patologicznego zachowania, taki jak homoseksualność, transwestytyzm, pedofilia, fetyszyzm czy sadyzm seksualny (włączając gwałt, napaść seksualną, okaleczenie)” [Z angielskiego przełożyła N.J. Nowak]

DSM-II (1968) | Hasło “dewiacje seksualne”

“Jest to kategoria dla jednostek, których zainteresowania seksualne są nakierowane głównie na obiekty inne niż ludzie płci przeciwnej, na akty seksualne niekoniecznie związane z zapłodnieniem lub na zapłodnienie dokonywane w dziwacznych okolicznościach, takich jak nekrofilia, pedofilia, sadyzm seksualny czy fetyszyzm. Nawet, jeśli wielu postrzega swoje praktyki jako niesmaczne, pozostają oni niezdolni do zastąpienia ich normalnym zachowaniem seksualnym. Ta diagnoza nie jest właściwa dla jednostek, które dokonują aktów dewiacyjnych, ponieważ normalne obiekty seksualne nie są dla nich dostępne” [Z angielskiego przełożyła N.J. Nowak]

DSM-III (1980) | Pierwsza poważna definicja sadyzmu

“(1) wobec niedobrowolnego partnera, jednostka wielokrotnie umyślnie zadawała psychiczne lub fizyczne cierpienie w celu wywołania [u siebie - przypis NJN] podniecenia seksualnego
(2) z dobrowolnym partnerem, wielokrotnie preferowany lub wyłączny tryb osiągania podniecenia seksualnego łączy upokorzenie z symulowanym lub łagodnie szkodliwym cierpieniem cielesnym
(3) wobec dobrowolnego partnera, zranienie cielesne, które jest rozległe, trwałe lub potencjalnie śmiertelne, zadawane jest w celu osiągnięcia podniecenia seksualnego” [Z angielskiego przełożyła N.J.Nowak]

DSM-5 (2013) | Współczesna definicja sadyzmu

“Na przestrzeni co najmniej 6 miesięcy, powracające, intensywne, pobudzające seksualnie fantazje, popędy seksualne lub zachowania obejmujące akty (realne, nie symulowane), w których psychiczne lub fizyczne cierpienie (w tym upokorzenie) ofiary jest seksualnie podniecające dla osoby. Fantazje, popędy seksualne lub zachowania wywołują klinicznie znaczącą dolegliwość lub upośledzenie w społecznych, zawodowych lub innych ważnych obszarach funkcjonowania”

[Z angielskiego przełożyła N.J.Nowak. Powyższa definicja jest identyczna jak ta zawarta w DSM-IV (1994). Jeśli chodzi o definicję z DSM-III-R (1987), to w pierwszym zdaniu można dostrzec jedynie drobne różnice gramatyczne. Drugie zdanie, które cytuję za Kruegerem, brzmi zaś tak: “Osoba działała pod wpływem tych popędów lub znacznie jej one dolegają“. W definicji z DSM-IV-TR (2000) pierwsze zdanie jest zbieżne ze swoim odpowiednikiem z DSM-5. Inaczej brzmi tylko zdanie drugie, w którym, podobnie jak w DSM-III, podkreśla się odmienność autentycznej przemocy od obopólnej przyjemności BDSM (Bondage, Discipline, Sadism, Masochism). Przytaczam je w wersji podanej przez Kruegera: “Osoba działała pod wpływem tych popędów seksualnych z niezgadzającą się na to osobą, lub popędy seksualne lub fantazje wywołują znaczną dolegliwość lub trudności interpersonalne“. W roku 1980 (tj. w czasach DSM-III) symulowane akty sadomasochistyczne uchodziły jeszcze za dewiację. Od roku 1987, czyli od momentu ogłoszenia DSM-III-R, patologizuje się wyłącznie akty realne. Im dalej w las, tym głębiej zakorzeniona zasada “chcącemu nie dzieje się krzywda“. Jak za chwilę zobaczymy, podręcznik ICD-10 jest dużo bardziej konserwatywny. Tam wrzuca się do jednego worka egoistyczne maltretowanie ofiary i uzgodnione igraszki BDSM. Przypuszczam, że podręcznik ICD-11, który ukaże się w roku 2018, będzie bardziej “postępowy“]

ICD-10 (wydanie 2008) | Hasło “sadomasochizm”

“Kontakty seksualne, związane z zadawaniem bólu, upokarzaniem, czy zniewalaniem. Jeśli partner woli być odbiorcą takiej stymulacji seksualnej - określa się to masochizmem, jeśli zaś woli wywoływać - sadyzmem. Do pobudzenia seksualnego dochodzi często przy zastosowaniu sadystycznych i masochistycznych metod” [Opracowanie wersji polskiej: Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia]

 

(...)

CIĄG DALSZY NASTĄPI

 

 

licznik: 1451 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze